|
środa, 15 lutego 2012
Było zimno. Siąpił deszcz zmieszany z mikroskopijnymi płatkami śniegu. Siedzieliśmy z kotem ławce. Po kurtkach spływały nam krople wody. Pod tyłki podłożyliśmy sobie reklamówki , ja z biedronki, a kot jakąś bezmarkową. Z Butelki wina za całe trzy złote, pociągaliśmy na zmianę po małych łyczkach. Napój miło rozgrzewał wnętrzności. Piklinga pierwszy spostrzegł kot. - Uwaga idzie ochlapus. - Pojebany pederasta. Dorzuciłem, dając kotu w ten sposób znać, że nadajemy na tej samej fali. On również musiał nas zobaczyć, bo nagle zmienił kierunek, skręcając w naszą stronę. - Cześć chłopaki, Dacie łyczka? Trzeba przyznać, że wyglądał fatalnie. Oczy miał przekrwione, a skrzelami puszczał bańki. Na dodatek strasznie jechało od niego zdechłą rybą. Milczeliśmy udając, że dla nas nie istnieje. - Strasznie mi w ustach zaschło, jeden łyczek - Idz i se kup. - Bądźcie kolegami, za kilka dni spodziewam się niezłej kasy. Macie u mnie po dwie takie butle. - Nie da rady stary, kto nie płaci ten nie pije. Kot był nieugięty. - No proszę, błagam, zrobię co chcecie. - Ja bym chciał, żebyś stąd spłynął. Pikling klęknął przed nami na kolana - Błagam, jeden łyczek, tylko jeden łyczek. W jego oczach pojawiły się łzy. Zaczęło być mi go żal. Szturchnąłem kota łokciem. Chyba i w nim coś drgnęło, Pokręcił głową i z niesmakiem wyciągnął łapę z butelka . Pikling wziął wino, odszedł dwa kroki do tyłu i nagle jednym susem przeskoczył niski żywopłot. Nawet nie zdążyliśmy zareagować. Kiedy był już w bezpiecznej odległości, ze sprintu przeszedł w trucht i odkręcając łeb w naszym kierunku krzyknął: - No i co? Jak teraz wyglądacie? Wy głupie, naiwne, skurwysyny.
czwartek, 19 stycznia 2012
- Jeśli chodzi o konkurs to sytuacja jest nie tyle dobra, co wręcz tragiczna. Powiedział fajny bury kot. - Nie da się ukryć. Dajemy dupy po całości. Nie mogłem się z nim nie zgodzić. I wtedy pikling się rozmarzył... Ale tak jest zawsze, gdy mowa o dawaniu dupy.
piątek, 13 stycznia 2012
Fajny bury kot popatrzył na Zbigniewa spuszczającego się z żyrandola i powiedział: - Też bym się chętnie spuścił.
środa, 04 stycznia 2012
Rozejrzałem się po sali. Urszula jak zwykle siedziała przy barze, zatopiona w swoich myślach. Usiadłem obok, wziąłem kilka orzeszków ze stojącego na barze spodka, i bez owijania w bawełnę przeszedłem do sedna: -Mam pięćdziesiąt złorych. Urszula spojrzała na mnie z zainteresowaniem, odłożyła papierosa, za krawat przyciągnęła do siebie i kiedy nasze twarze nie dzieliło więcej niż kilka centymetrów, namiętnie szepnęła: - Za pięć dych, możesz mieć sucking and licking. - A gdyby tak jeszcze pikling, spytałem nieśmiało spuszczając wzrok. Zapadło krępujące milczenia. Po chwili Urszula puściła mój krawat, odwróciła się z powrotem do baru i powiedziała: - Lubie cię misiu, ale pikling ceni się znaczne wyżej.
wtorek, 03 stycznia 2012
Świtało, kiedy pikling wybełkotał: - Weźmiemy udział w konkursie na Blog Roku. Bo tak trzeba! Bo ojczyzna tego wymaga! I dlatego, że jesteśmy prawdziwymi polakami! Kot stanął na baczność i zasalutował , a ja rzuciłem się na kolana i szlochając zacząłem całować piklinga po płetwach. Jechały rybą. Zapachem tak nieodłącznie kojarzącym się z kroczem Urszuli. |
Zakładki:
Ulubione
|