|
czwartek, 19 stycznia 2012
- Jeśli chodzi o konkurs to sytuacja jest nie tyle dobra, co wręcz tragiczna. Powiedział fajny bury kot. - Nie da się ukryć. Dajemy dupy po całości. Nie mogłem się z nim nie zgodzić. I wtedy pikling się rozmarzył... Ale tak jest zawsze, gdy mowa o dawaniu dupy.
piątek, 13 stycznia 2012
Fajny bury kot popatrzył na Zbigniewa spuszczającego się z żyrandola i powiedział: - Też bym się chętnie spuścił.
środa, 04 stycznia 2012
Rozejrzałem się po sali. Urszula jak zwykle siedziała przy barze, zatopiona w swoich myślach. Usiadłem obok, wziąłem kilka orzeszków ze stojącego na barze spodka, i bez owijania w bawełnę przeszedłem do sedna: -Mam pięćdziesiąt złorych. Urszula spojrzała na mnie z zainteresowaniem, odłożyła papierosa, za krawat przyciągnęła do siebie i kiedy nasze twarze nie dzieliło więcej niż kilka centymetrów, namiętnie szepnęła: - Za pięć dych, możesz mieć sucking and licking. - A gdyby tak jeszcze pikling, spytałem nieśmiało spuszczając wzrok. Zapadło krępujące milczenia. Po chwili Urszula puściła mój krawat, odwróciła się z powrotem do baru i powiedziała: - Lubie cię misiu, ale pikling ceni się znaczne wyżej.
wtorek, 03 stycznia 2012
Świtało, kiedy pikling wybełkotał: - Weźmiemy udział w konkursie na Blog Roku. Bo tak trzeba! Bo ojczyzna tego wymaga! I dlatego, że jesteśmy prawdziwymi polakami! Kot stanął na baczność i zasalutował , a ja rzuciłem się na kolana i szlochając zacząłem całować piklinga po płetwach. Jechały rybą. Zapachem tak nieodłącznie kojarzącym się z kroczem Urszuli.
niedziela, 01 stycznia 2012
Kończyłem właśnie ubieranie choinki kiedy rozległo się pukanie do drzwi W progu stali pikling z kotem - Ooo, cześć chłopaki, miło żeście wpadli, nie spodziewałem się. - No co ty stary, nie myślałeś chyba że zostawimy cię samego na święta. Rodzina musi trzymać się razem. To było miłe. Wyściskaliśmy się i zaprosiłem ich do pokoju. - Uuuu nieźle, zainwestowałeś w choinkę. Kot był najwyraźniej pod wrażeniem. - Zuch chłopak! - Owszem zainwestowałem, ale szczerze powiedziawszy to poza choinką niewiele mam, nie przygotowałem się na gości. - Nic się nie martw, kot uśmiechnął się szeroko wyjmując z bocznej kieszeni szturmówek pół litra parkowej czystej. Zadbaliśmy o szczegóły. Postawił butelkę na środku stołu. - Nie chcę wyjść na marudę, ale pół litra na trzech to jak pieśń urwana w połowie. - Spokojnie spokojnie, Pikling nie pije. Powiedział kot rzucając mi porozumiewawcze spojrzenie. I wtedy właśnie pikling szybkim ruchem złapał flaszkę, jednym susem znalazł się na szafie i zanim z kotem zrozumieliśmy co się właściwie dzieje, ruchem wytrawnego alkoholika zakręcił pół-litrówką i opróżnił ją duszkiem - O kurwa! Nie znałem huja od tej strony, Fajny buty kot nagle zupełnie przestał być fajny. Objąłem go ramieniem i tarmosząc czule pomiędzy uszkami powiedziałem: - Daj mu spokój, nic się nie stało. Na dole jest meta, kupimy literka, zapalimy światełka na choince i będą święta jak ta lala.
|
|